Menu

Fundacja Instytut Bezpieczeństwa i Strategii

Fundacja Instytut Bezpieczeństwa i Strategii jest unikatowym w polskich warunkach think tankiem skoncentrowanym na identyfikacji, analizie i rekomendowaniu optymalnych rozwiązań najważniejszych problemów o charakterze strategicznym dla współczesnej Polski i przyszłych pokoleń Polaków. Obszarem działalności Instytutu są kluczowe systemy funkcjonowania państwa polskiego decydujące o jego bezpieczeństwie narodowym w ujęciu perspektywicznym i długofalowym.

lowcy 1
Autor

Adam Wygodny

Ekspert Fundacji Instytutu Bezpieczeństwa i Strategii

Los Angeles, rok 2019. Naukowcom udaje się stworzyć androidy zwane replikantami, do złudzenia przypominających ludzi. Ich zadaniem jest kolonizacja innych planet. Androidy w końcu buntują się, aby żyć na własnych zasadach. Taką wizję świata przedstawił w 1982 roku Ridley Scott w swoim dziele filmowym „Łowca Androidów”. Tytułowy myśliwy, grany przez Harrisona Forda, jak i inni łowcy, mają za zadanie rozpoznać i wyłapać zbuntowanych replikantów. Zadanie bardzo trudne, bo jak skutecznie rozpoznać replikanta, posiadającego wszystkie zewnętrzne cechy ludzkie? Łowcy zostali wyposażeni w specjalistyczne narzędzia: analizatory zdjęć oraz testy Voighta – Kampffa, które pomagały rozróżnić prawdziwych ludzi od androidów. Szczęśliwie wizja świata przedstawiona przez Ridley’a Scotta póki co nie jest wiernym odzwierciedleniem naszej teraźniejszości. Biotechnologia wciąż jeszcze nie daje możliwości stworzenia inteligentnego replikanta ludzkiego, który z czasem jest w stanie ewoluować do istoty przejawiającej emocje i walczącej o przedłużenie swojego istnienia. Film Ridley’a Scotta przedstawia niepokojący świat przyszłości z ciągle padającym deszczem, wszechobecną kulturą azjatycką, niekończącą się nocą i bilbordami reklamującymi pozaziemskie kolonie. Czy zmiany klimatyczne, dominacja gospodarcza Chin, dążenie niektórych także europejskich państw do ekspansji terytorialnej nie stanowią w pewnym sensie realizacji tej wizji? Czy pojawiające się informacje o farmach trolli, powstających w głównej mierze za naszą wschodnią granicą, służących do budowania fałszywej narracji w mediach społecznościowych, by osiągnąć polityczne cele, nie są w części spełnieniem wizji filmu? Jeżeli tak jest, to czy posiadamy systemowych „łowców androidów”, którzy są w stanie skutecznie eliminować trolli odpowiedzialnych za rozpowszechnianie fałszywych informacji? Czy też może taka walka nie jest z góry skazana na porażkę?

Na świecie głośno mówi się o tym, że sponsorowane przez Rosję twitterowe trolle wpłynęły na wyniki wyborów prezydenckich w USA w 2016 r. Na początku 2020 roku w Wuhan powołano liczącą około 1,6 tys. armię trolli do cenzurowania informacji związanej z koronawirusem oraz tworzenia „właściwej”, prorządowej narracji. Pod koniec kwietnia 2020 roku na stronie internetowej Akademii Sztuki Wojennej opublikowany został fałszywy list rektora uczelni, który w negatywnym świetle stawiał amerykańskie wojsko i zawierał krytykę sojuszu wojskowego z USA. Analiza dokonana przez ekspertów z Uniwersytetu Stanforda wskazała, że za atakiem stały konta farmy trolli kojarzone z portalem realizującym cele rosyjskiej polityki. W lipcu 2020 roku ukraińskie służby SBU strollowały Grupę Wagnera, którą tworzą rosyjscy najemnicy, biorący udział w działaniach wojennych na terenie Ukrainy. SBU uruchomiło fikcyjną rekrutację pracowników do ochrony szybów naftowych w Libii, na którą najemnicy z grupy Wagnera chętnie odpowiedzieli, chwaląc się jednocześnie w przesłanych CV dokonaniami w Donbasie i w wojnie na Ukrainie.

Zobacz także: Chiny i Federacja Rosyjska – wykorzystanie epidemii koronawirusa do prowadzenia walki informacyjnej.

To tylko kilka przykładów skutecznych działań farm trolli. Każdego dnia jesteśmy świadkami działań dezinformacyjnych, które podgrzewają antagonizmy, dzielą społeczeństwa, podważają zaufanie obywateli do państw, prowadzą do podejmowania zmanipulowanych decyzji wyborczych. W teatrze działań wojennych walki z dezinformacją dostrzegamy również pozytywnych graczy. Często są to struktury obronne kraju lub organizacje non profit. Wiele państw zrozumiało, że trolli najłatwiej pokonać ich własną bronią, tworząc swego rodzaju farmy cieni. Analitycy z Recorded Future stworzyli fałszywą firmę, płacąc rosyjskojęzycznej grupie trolli za zbudowanie reputacji. Następnie wykorzystali inną grupę trolli do zburzenia tej reputacji. Koszt budowy pozytywnej reputacji wyniósł badaczy około 2 tys. dolarów, a koszt jej zniszczenia – około 4 tys. dolarów. Badania potwierdziły powszechność istnienia i stosowania narzędzi do budowania oraz niszczenia reputacji firm. Usługi dezinformacji stały się ogólnodostępne, wykorzystywane nie tylko przez rządy państw, ale również na rynkach biznesowych.

Zobacz także: „Operacje dezinformacyjne jako broń współczesnej wojny hybrydowej w cyberprzestrzeni.”

Skuteczna walka z dezinformacją powinna integrować działania instytucji publicznych, podmiotów tworzących Krajowy System Cyberbezpieczeństwa, szeroko rozumianego sektora biznesu oraz systemu edukacji. Na poziomie Unii Europejskiej stworzony został Plan działań przeciwko dezinformacji. Dokument ten koncentruje się na czterech obszarach: dążeniu do poprawy zdolności identyfikacji, analizy i ujawniania dezinformacji, wzmocnieniu wspólnej i skoordynowanej odpowiedzi na dezinformację, mobilizacji sektora prywatnego oraz wzrostu świadomości zagrożeń i poprawy odporności społeczeństwa na zagrożenia dezinformacją. Wydaje się, że podobnie jak Harrison Ford w „Łowcy androidów”, posiadamy gotowe narzędzia do walki z trollami dezinformacji. Często wykorzystywane są one w ramach systemu komunikacji strategicznej kraju przez pojedyncze komórki pracujące w różnych resortach. W Polsce w działania zaangażowane jest Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Ministerstwo Obrony Narodowej, NASK oraz Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. Brakuje struktur, które byłyby odpowiedzialne za koordynację tych działań. W związku z tym pojawiają się problemy związane ze współpracą i wykorzystywaniem efektu synergii. W ramach działań UE utworzony został portal internetowy: EU vs Disinfo, który niczym filmowy test Voighta – Kampffa pomaga rozróżnić prawdziwe informacje od fałszywych. Portal jest regularnie aktualizowany przez analityków UE w ramach projektu East StratComTask Force. Niestety, nie jest on w pełni wykorzystywany przez naszych lokalnych łowców trolli. Choć wyszukanie narracji istotnych dla naszego kraju i wykorzystanie jej do walki z dezinformacją wydaje się zadaniem dość prostym i nieabsorbującym zbyt dużych nakładów budżetowych.

Zobacz także: Koronawirus – kryzys epidemiologiczny czy informacyjny

W ramach współpracy z platformami internetowymi i sektorem prywatnym UE stworzyła Kodeks postępowania w zakresie zwalczania dezinformacji, który jest swego rodzaju formą samoregulacji sektora biznesowego. Dokument koncentruje się na działaniach w pięciu obszarach: transparentności sponsorowanych treści, identyfikacji fałszywych kont i botów, przejrzystości i weryfikacji algorytmów, dostępu do różnorodnych źródeł informacji oraz monitoringu prowadzonego przez instytucje badawcze i władze publiczne. Z raportu realizacji działań przed wyborami UE wynika, że tylko w okresie styczeń – maj 2019 r. Google podjął działania przeciwko 157 tys. kont, które publikowały reklamy wprowadzające w błąd, Facebook: ponad 1,2 mln działań związanych z naruszeniem zasad publikowania reklam i treści, Twitter odrzucił 16 tys. reklam. W tym samym okresie Facebook usunął 2,2 miliarda fałszywych kont, Twitter zakwestionował 77 mln fałszywych kont, YouTube usunął 3,39 mln kanałów z powodu spamu, wprowadzania w błąd i oszustw, a także 8,6 tys. kanałów podszywających się pod inne osoby. Statystyki pokazują skalę problemu i kluczowość zwiększania świadomości społecznej oraz edukacji bezpieczeństwa informacyjnego. Edukacja już od najmłodszych lat powinna wspierać rozpoznawanie i reagowanie na fałszywe informacje. Użytkownicy Internetu powinni wykształcić krytyczny stosunek do publikowanych treści, rozpoznawać techniki perswazji, dostrzegać potencjalne zagrożenie i wiedzieć, jak na nie reagować.

„Łowca androidów” to klasyk filmów science – fiction, który wyprzedził swoją epokę. Wizja wysoko rozwiniętych, trudnych w identyfikacji replikantów, którzy często sami nie wiedzą, że nimi są, wydaje się analogiczna do informacji, które trudno zweryfikować pod kątem ich prawdziwości. Nadmiar informacji, ekspansja mediów społecznościowych, możliwość powszechnego kreowania i rozprzestrzeniania treści, powodują potęgowanie tego zjawiska. Nie jest możliwa odgórna, pełna kontrola treści i kont w mediach społecznościowych, czy osób odpowiedzialnych za ich publikowanie. Kluczowa wydaje się więc współpraca biznesu i instytucji publicznych, która powinna być skorelowana z edukacją i budowaniem świadomości społecznej o zagrożeniach związanych z dezinformacją. Tylko świadomy odbiorca, podchodzący z ograniczonym zaufaniem do publikowanych informacji, może skutecznie zminimalizować rozprzestrzenianie się fałszywych informacji. Tytułowy „Łowca androidów” sam prawdopodobnie także był replikantem, który skutecznie tropił i eliminował zbuntowane jednostki. Wydaje się, że sztuczna inteligencja i farmy trolli tworzone w celu walki z dezinformacją mogą okazać się kluczowe.

Facebook Twitter LinkedIn