Menu

Fundacja Instytut Bezpieczeństwa i Strategii

Fundacja Instytut Bezpieczeństwa i Strategii jest unikatowym w polskich warunkach think tankiem skoncentrowanym na identyfikacji, analizie i rekomendowaniu optymalnych rozwiązań najważniejszych problemów o charakterze strategicznym dla współczesnej Polski i przyszłych pokoleń Polaków. Obszarem działalności Instytutu są kluczowe systemy funkcjonowania państwa polskiego decydujące o jego bezpieczeństwie narodowym w ujęciu perspektywicznym i długofalowym.

Autor

Dr Milo Jones

Ekspert Fundacji Instytut Bezpieczeństwa i Strategii

Jest dobrze udokumentowane, że cyfrowe technologie mają ogromny wpływ na wywiad, a być może nawet zmieniają zasadniczo charakter działań wojennych.  W poprzednim eseju dla FIBiS, opisałem szczegółowo niektóre problemy, które cyfryzacja przedstawia w dziedzinie wywiadu, zwłaszcza dla średnich potęg, takich jak Polska.  W tym omówię jedną drogę, za której sprawą Polska może odblokować możliwości cyfrowe w sferze strategicznej i dlaczego jest to konieczne.

Jak ostatnio odnotował The Economist, „pomimo wszystkich zmian, jakich dokonała rewolucja komputerowa, to  dopiero jest jej początek”  W obliczu takiej zmiany może być pomocne przejście od abstrakcyjnej logiki prawa Moore’a (tj. zasady kciuka, że liczba tranzystorów w mikroprocesorach podwaja się co dwa lata, podczas gdy ich koszty zmniejszają się o połowę) do bardziej konkretnej logiki Kałasznikowa.  Tym, czym karabin maszynowy był dla XX wieku[1], tym mikroprocesor może być dla XXI wieku. Innymi słowy, aby myśleć o wpływie technologii cyfrowych na bezpieczeństwo, pomocne jest myślenie o nich nie tylko jako o czynniku sprzyjającym wywiadowi, ale także jako o ułatwiającym stosowanie kinetycznej przemocy.  Mikroprocesory są przecież technologią „podwójnego zastosowania”:  znajdują się w telefonach i zmywarkach do naczyń, ale są również sercem dronów, drukarek 3D, sekwencerów genomu, urządzeń nadzoru itp.  

Symboliczny wizerunek Kałasznikowa jest pomocny, ponieważ przypomina nam, że w przeszłości miała miejsce deflacja kosztów przemocy. W 1898 roku w Sudanie brytyjski generał Kitchener wyruszył, aby pomścić śmierć generała Gordona z rąk zwolenników Mahdiego. W bitwie pod Omdurman, częściowo dzięki zastosowaniu wczesnych karabinów maszynowych, wojska Kitchenera zabiły co najmniej dziesięć tysięcy słabo uzbrojonych[2] Sudańczyków, tracąc tylko 48 brytyjskich żołnierzy.  Pod koniec XX wieku cena i dostępność znacznie lepszej broni automatycznej w Afryce przestały być problemem dla nabywców. Moises Naim, na przykład, podaje, że w 1986 roku we wsi w Kenii AK-47 kosztował piętnaście krów.  W 2005 roku, cena za to AK-47 w tej samej wiosce w Kenii spadła do zaledwie czterech krów. [3] Dzisiaj, w niektórych miejscach, Kałasznikow kosztuje zaledwie 50 dolarów.[4] Spadek cen i dostępność technologii wykorzystywanej do przemocy to sposób na przejście od Omdurmana do Black Hawk Down w ciągu 100 lat.

Jednakże jest jedna zasadnicza różnica pomiędzy karabinami maszynowymi i mikroprocesorami:  szybkość zmian poprawa jakości i kosztów, która pochłonęła karabinom maszynowym wiek, zajmie dziesięć lub mniej lat w świecie cyfrowym.

Jak więc polscy decydenci ds. bezpieczeństwa i wywiadu powinni zareagować na nadchodzącą falę cyfrowych zmian?  Przede wszystkim muszą oni porzucić zwyczajny fatalizm, który niekiedy zaraża narody średniej wielkości w obliczu zmian technologicznych.  Polska może i powinna wprowadzać innowacje w dziedzinie obrony i ataku cyfrowego.  Natychmiast usłyszymy: „Ale nie mamy budżetu na konkurowanie z większymi narodami i ich zaawansowanymi możliwościami technicznymi”.  Do tych ludzi, powiedziałbym, ucz się od Iranu!  Jeśli Islamska Republika Iranu — biedny naród, od dziesięcioleci objęty surowymi sankcjami — może produkować drony i pociski manewrujące, które omijają kosztowne i „wyrafinowane” zachodnie systemy obronne stosowane przez Arabię Saudyjską w obronie jej złóż ropy naftowej (jak prawdopodobnie zrobiły to w ubiegłym tygodniu), to Polska — naród, który pomógł złamać Enigmę w czasie II wojny światowej, przy niemal trzykrotnym przekroczeniu PKB Iranu na mieszkańca, braku sankcji, z dobrymi uniwersytetami i dostępem do sekretów NATO — powinna zintensyfikować innowacje cyfrowe związane z obroną. Potrzebna jest przede wszystkim wizja i wola działania, a nie ogromne inwestycje (i niekoniecznie pochodzące z sektora publicznego:  patrz poniżej).

Po drugie, zamiast czysto odgórnego, sterowanego przez państwo podejścia do innowacji, Polska powinna świadomie stworzyć narodowy ekosystem dla innowacji cyfrowych w sferze obronności i inteligencji.  Takie oddolne podejście do innowacji pozwala na „naturalny dobór zdarzeń”, uwzględnia samo tempo zmian cyfrowych (zwłaszcza w odniesieniu do procesów rządowych!) i otwiera możliwości cywilnych spin-outów, które pomagają polskiej gospodarce jako całości.

Elementy, które mogą stanowić podstawę polskiego ekosystemu wywiadu i obrony cyfrowej, to m.in.:

  1. Utworzenie polskiego wywiadu i wojskowych sił rezerwowych cybernetycznych lub cyber-pomocniczych, tak jak uczynił to amerykański US Marine Corps. Kulturowe dopasowanie może być problemem, ale jeśli ta sławna elitarna amerykańska jednostka jest skłonna pracować z patriotami „z fioletowymi włosami”, to polskie służby mogą przyjąć technologię cyfrową w podobnie elastyczny sposób. Kolejna lekcja płynąca z USMC jest taka, że cyfrowa zmiana to nie tylko nowe gadżety — to także nowa doktryna i organizacja.  Armia Polska powinna również zwrócić uwagę, że marines amerykańscy doprowadzili cyfrową zmianę do poziomu taktycznego, reorganizując oddział strzelecki w taki sposób, aby obejmował on „operatorów systemów drużynowych” oraz osadzając w każdej 15-osobowej jednostce mały dron quadcopter.
  2. W ramach szeroko rozumianego społeczeństwa, Siły Obrony Terytorialnej Polski mogą współpracować z lokalnymi szkołami średnimi w celu stworzenia klubów robotyki i informatyki związanych z każdą jednostką. W pewnym sensie kluby te byłyby czymś na kształt cyfrowej siły pomocniczej, ale takim, który zwiększyłby całkowitą pulę talentów, z której Polska może czerpać w miarę dojrzewania tych młodych ludzi.  Takie kluby robotyki i informatyki nie są tanie, ale impuls do bezpieczeństwa i innowacji cywilnych oraz możliwości, jakie by zapewniły w dłuższej perspektywie czasowej, oferują Polsce znacznie wyższą wartość niż np. jedna dodatkowa bateria rakiet Patriot lub jeden samolot myśliwski F-35. Widzieliśmy już na Ukrainie, jak pojedynczy cywilny dron przenoszący granat  może zniszczyć amunicję o wartości 1 miliarda dolarów. Polskie  Wojska Obrony Terytorialnej do ataku i obrony, potrzebują takiego sposobu myślenia. Polski przemysł skorzystałby również z większej liczby pracowników posiadających wyższe kwalifikacje informatyczne.
  3. Wreszcie, polskie służby specjalne powinny utworzyć — we współpracy z polskim środowiskiem finansowym — specjalne przedsięwzięcie typu venture capital, którego celem będzie wyszukiwanie rewolucyjnych narzędzi cyfrowych z wyspecjalizowanymi aplikacjami wywiadowczymi i obronnymi. W Stanach Zjednoczonych, CIA od dwudziestu lat posiada spółkę venture I-Q-Tel. Współpracuje z innymi firmami kapitału podwyższonego ryzyka w celu wykrycia, sfinansowania i zwiększenia możliwości. Podobnie Mossad posiada Fundusz Innowacji Technologicznej zwany Libertad, którego zadaniem jest inwestowanie w przełomowe technologie, które pomagają chronić Izrael. Takie fundusze służą nie tylko do dostarczania pieniędzy dla start-upów. Oferują one cenną funkcję kojarzenia innowacji występujących na uniwersytetach i w sektorze prywatnym, które mogą mieć zastosowania wywiadowcze i obronne oraz źródła finansowania.  Ponadto — jako firma zajmująca się poszukiwaniem związanych z wywiadem i obronnością działań — pełnią istotną funkcję kontrwywiadowczą. Wreszcie, fundusze te również pomagają CIA i Mosadowi zrozumieć, co dzieje się w świecie cyfrowym, a tym samym lepiej oceniać przeciwników.  

Oczywiście, mikroukłady to nie są karabiny maszynowe. Wszelkie analogie są niedoskonałe, ale to nie znaczy, że są one bezużyteczne. Kiedy jednak polscy przywódcy zaczną zastanawiać się nad strategicznymi konsekwencjami technologii cyfrowych, zastanowienie się nad społecznymi, gospodarczymi i politycznymi konsekwencjami rozpowszechnienia starszych technologii wojskowych może przynajmniej uzmysłowić potrzebę natychmiastowego, zdecydowanego działania na froncie cyfrowym.

[1] Zobacz książkę Johna Ellisa z 1986 roku, The Social History of the Machine Gun.

[2]Ciekawe informacje na temat ich wyposażenia i mundurów można znaleźć na stronie internetowej: https://royalarmouries.org/stories/object-of-the-month/sudanese-jibbah/ i http://web.prm.ox.ac.uk/weapons/index.php/tour-by-region/oceania/africa/arms-and-armour-africa-20/index.html

[3]Zobacz książkę Moisés z 2006 roku, Illicit: How Smugglers, Traffickers, and Copycats are Hijacking the Global Economy.

[4]Niedawny rozkład regionalny cen AK można znaleźć w dokumencie roboczym Banku Światowego z 2016 r. dotyczącym badań nad polityką Banku Światowego nr 4202, „Weaponomics: The Global Market for Assault Rifles” autorstwa Philipa Killicoata.

Facebook Twitter LinkedIn