Menu
PL / EN

Fundacja Instytut Bezpieczeństwa i Strategii

Fundacja Instytut Bezpieczeństwa i Strategii jest unikatowym w polskich warunkach think tankiem skoncentrowanym na identyfikacji, analizie i rekomendowaniu optymalnych rozwiązań najważniejszych problemów o charakterze strategicznym dla współczesnej Polski i przyszłych pokoleń Polaków. Obszarem działalności Instytutu są kluczowe systemy funkcjonowania państwa polskiego decydujące o jego bezpieczeństwie narodowym w ujęciu perspektywicznym i długofalowym.

1024x400
Autor

Dr Jacek Raubo

Ekspert Fundacji Instytut Bezpieczeństwa i Strategii

Kryzys migracyjny w Europie (umownie datowany od 2015 r., chociaż problem migracji istniał również przed tym rokiem) pociągnął za sobą szeroką debatę o faktycznym stanie relacji państw europejskich oraz takich struktur, jak chociażby UE, z państwami afrykańskimi i tamtejszymi strukturami integracyjnymi. Oczywiście otwartym pytaniem pozostaje czy ówczesne rozważania miały charakter pozytywny – nastawiony przyszłościowo, czy też raczej z założenia potrzeby reagowania kryzysowego raczej niejako negatywny – koncentrowanie się na zagrożeniach oraz reakcji na nie. Tym bardziej, biorąc pod uwagę, iż wspomniana debata była w dodatku osadzona w warunkach wewnętrznych sporów politycznych w samej Europie. Oscylujących wokół tego, jak powinna być sformułowana reakcja na problem zwiększającej się presji migracyjnej z kierunku Turcji oraz właśnie północnej Afryki po stronie UE/państw członkowskich.

Wobec tego, bardzo łatwo można zauważyć, że wiele z aspektów rozmów, skumulowanych w okresie zenitu kryzysu migracyjnego, jest do dnia dzisiejszego ukierunkowanych na podkreślanie różnic oraz układu całej gamy stereotypów, istniejących pomiędzy Europą i Afryką. Wobec tego istnieje wątpliwość, że skoncentrowanie się na jednym z elementów w relacjach – tj. migracje, implikowało również najczęściej diagnozę ad hoc. Bazującą na wymiarze działań taktycznych oraz operacyjnych, wobec konkretnego regionu lub sfery wyzwań w krótkiej i średniej perspektywie czasu, nie obejmując wymiaru strategicznego ergo długookresowego.

Jednakże, obecnie dysponując pewną stabilnością w sferze emocji wewnątrz samej Europy (złagodzenie sporów wewnątrz UE w obrębie kwestii relokacji, zmniejszenie napływu nielegalnych imigrantów, itd.), będących następstwem złagodzenia się presji migracyjnej. Najlepiej ten stan rzeczy pokazują to m.in. publikowane cyklicznie dane Europejskiej Agencji Straży Granicznej i Przybrzeżnej FRONTEX. Tym samym, zarówno po stronie europejskiej, jak i afrykańskiej państwa oraz ich przywódcy zyskali czas na niezbędne stworzenie obrazu długookresowego, niosącego w sobie pierwiastek działań strategicznych.

W tym celu, kluczowe jest w pierwszej kolejności wytworzenie miejsc debaty analitycznej, zaopatrującej w idee oraz niezbędne diagnozy, konkluzje, etc. polityków, decydentów, biznes a także same społeczeństwa. Stąd też, trzeba podkreślić znaczenie chociażby Forum EU-Afryka, które odbędzie się w tym roku na początku lipca w Portugali. Szczególnie, że ma ono charakter trójwymiarowego podejścia do problematyki, albowiem opiera się na perspektywie politycznej, analitycznej oraz biznesowej. Zaś jednym z elementów debaty, w ramach tzw. roundtable, ma być korelacja problemów migracyjnych oraz kwestii bezpieczeństwa.

W trakcie takich rozmów najważniejsze staje się wskazanie na możliwe kwestie sporne, a więc działania wyprzedzające oraz przede wszystkim nakreślenie możliwości dla różnych stron. Takie pozytywne elementy są bowiem stałym wątkiem w relacjach Europy z Afryką, ale wymagają one odpowiednich zabiegów po stronie politycznej, ekonomicznej oraz społeczno-kulturowej. Dalego, katalog wyzwań można podzielić roboczo na segment polityczno-ekonomiczny, społeczno-kulturowe, bezpieczeństwa (wymiar wewnętrzny oraz regionalny). Przy czym, wszystkie one wspólnie stanowią układ zależności, bez których niemożliwe jest osiągnięcie zdolności do budowania perspektywy strategicznej.

Podstawowym problemem strategicznym jest wskazanie, że nie można traktować ani Afryki, ani nawet Europy w wymiarze homogenicznej struktury politycznej. Kryzys migracyjny dobitnie uświadomił zróżnicowanie poglądów wewnątrz UE, szczególnie, gdy chodziło o problematykę relokacji, ochrony granic, itp. elementów w polityce poszczególnych państw. Należy podkreślić, że działo się to w formacie mającym za sobą długą historię w sferze integracji oraz współpracy.

Stąd też, nie należy spodziewać się, że po stronie Afryki już teraz można oczekiwać jednorodnych form w obrębie rozwiązywania problemów na linii obu kontynentów. Implikuje to potrzebę odwołania się do wymiaru bardziej realistycznego, nacechowanego realizacją wieloletnich programów, ale oscylujących wokół zróżnicowania poszczególnych regionów. Upraszczając, należy pamiętać, że w żadnym razie nie uzyska się prostych rozwiązań na linii Afryka – Europa. Tego rodzaju wstępne założenie, pozwala na większą elastyczność w działaniu i przede wszystkim tworzenie agendy mniej życzeniowej, bardziej skupionej na celach cząstkowych. Co więcej, takie podejście jest obserwowane już nader dobrze w poszczególnych politykach państw takich, jak chociażby Francja. Dochodzi tam do formułowania kierunków względem wydzielonych regionów, np. Maghreb-Sahel.

Analogicznie, istnieje potrzeba zwiększenia świadomości po stronie państw afrykańskich, że Europa realnie nie jest jednorodna. Stąd też, istnieje wymóg zrozumienia różnej specyfiki polityk poszczególnych państw członkowskich UE, przekładających się na funkcjonowanie całej UE. Pragmatycznie, umożliwia to wypracowanie lepszej pozycji w debatach o polityce oraz ekonomii. Jednocześnie, daje szansę na pominięcie istniejących stereotypów względem historii kolonialnej, poprzez zwiększanie nasycenia współpracy z państwami UE nie posiadającymi żadnych negatywnych konotacji w konkretnym państwie afrykańskim lub całym regionie. W tym miejscu należy zadać pytanie np. o wymóg silniejszej obecności dyplomatycznej (przede wszystkim przywrócenie zlikwidowanej siatki placówek dyplomatycznych w Afryce), politycznej, wywiadowczej oraz gospodarczej Polski na kontynencie afrykańskim.

W cieniu kwestii migracyjnych pozostaje również inny czynnik strategiczny, który może potencjalnie zbliżać państwa europejskie oraz afrykańskie. Jest nim długookresowy dylemat w zakresie ulokowania się państw z obu kontynentów względem nowej globalnej rozgrywki, toczonej pomiędzy ChRL i Stanami Zjednoczonymi. Należy zauważyć, że państwa afrykańskie od dłuższego czasu muszą wypracowywać własne stanowisko względem nowej, wysoce ekspansywnej chińskiej makro-polityki wobec całego kontynentu. Począwszy od problematyki uznania, lub w obecnej sytuacji już raczej nieuznawania, Republiki Chińskiej na Tajwanie (należy zauważyć, że dla ChRL przez ostatnie lata relacje tajwańsko-afrykańskie były istotnym wyzwaniem polityczno-wizerunkowym. Rozwiązaniem, którego stało się niejako odzyskanie dla ChRL dawnych państw-sojuszników Tajwanu, zaś niejako ostatnim akordem może być niedawna decyzja Burkina Faso), aż po kwestie partycypacji w chińskich koncepcjach finansowych. Każdy obserwator sytuacji w Afryce może z łatwością odnotować wzrastającą chińską obecność w obrębie kapitału, inwestycji infrastrukturalnych, systemu pomocy w rejonach konfliktów (obecność w Mali czy też Darfurze, stanowi obraz zwiększających się możliwości działania ze strony ChRL). Jednakże, coraz częściej pojawia się racjonalny sceptycyzm, co do efektów długoterminowych tego rodzaju polityki chińskiej w Afryce. Tym samym, państwa z obu kontynentów mogą i zapewne powinny poszukiwać nowych, wspólnych formatów relacji wobec ChRL i Stanów Zjednoczonych.

Taka postawa gwarantowałaby tworzenie niezbędnej alternatywy oraz minimalizowała ryzyko wystąpienia dominacji jednego aktora globalnego. Ze strony państw UE interesującym know-how byłaby zapewne próba odpowiedzi na presję amerykańsko-chińską w obrębie technologii IT, a nawet szerzej całej gamy technologii zaawansowanych, stanowiących o sile nowej rewolucji gospodarczej. Zaś, państwa afrykańskie mogą zaoferować bogate doświadczenia płynące z kooperacji z wielkimi chińskimi przedsięwzięciami infrastrukturalnymi, a także z otwieraniem dostępu do własnego rynku na rzecz ChRL. Dla UE taka przestrzeń analiz jest szczególnie wymagana, jeśli zauważy się debatę o nowych szlakach transportowych z Azji do Europy (One Belt, One Road / Nowy Jedwabny Szlak, etc.). Nie należy również zapominać o wysokich możliwościach państw afrykańskich w zakresie surowcowym i wówczas dobra relacja z Europą pozwalałaby im na uzyskanie odpowiedniej pozycji względem innych odbiorców na czele z ChRL. W przypadku UE, umożliwiała rozwój własnego przemysłu oraz również toczenie rozgrywek politycznych, np. z Rosją z innej perspektywy.

Jednakże, nie da się pominąć w wymiarze strategicznym również problematyki klasycznego bezpieczeństwa. W zakres którego wchodzi na wstępie potrzeba wypracowania wspólnych rozwiązań wobec presji migracyjnej. Dla państw europejskich jest to wyzwanie operacyjne, ale bez uzyskania strategicznego wymiaru analiz nie będzie możliwe przeciwdziałanie systemowe, a jedynie działanie ad hoc.

Przede wszystkim chodzi o działania wzmacniające gospodarkę stabilnych państw Afryki, tak aby generowały one nowe miejsca pracy dla własnych obywateli, budowały własne zdolności do stabilizacji w przypadku kryzysów, rozwijały rynek wewnętrzny, a na końcu minimalizowały rozwarstwienie ekonomiczne pomiędzy dwoma kontynentami. Większym wyzwaniem jest utrzymanie lub zwiększenie wsparcia dla państw tzw. kruchych lub słabych w Afryce. Przy czym, w tym przypadku największym strategicznym wyzwaniem jest przezwyciężenie istniejącego problemu długotrwałych misji pokojowych lub innych misji pokojowych, odnoszących się jedynie do stabilizacji. W mniejszym stopniu nastawionych na odbudowywanie państw, co częstokroć jest pozostawiane sektorowi NGO`s, bez niezbędnej pomocy bogatych państw. Obrazowo należy wskazać, że pilną potrzebą jest wypracowanie modelu działań innego niż ten z okresu lat 90`tych XX w.

Wobec problematyki bezpieczeństwa na linii Afryka-Europa pojawiają się, także dwie inne determinanty transnarodowe, wykraczające poza jedno lub nawet kilka państw. Pierwszym z nich jest potrzeba walki z radykalizmami, w tym na pierwszym miejscu tymi, które leżą u podstaw funkcjonowania organizacji terrorystycznych. Mamy bowiem do czynienia z systemem naczyń połączonych, gdzie aktywność terrorystyczna w Afryce prędzej czy później znajduje swoje przełożenie na Europę. Lecz nawet można zauważyć, że wielokrotnie mamy odwrotne zjawisko – napływ pieniędzy, broni, rekrutów z Europy do konfliktów w Afryce, w tym także tych, gdzie stroną są terroryści. Dlatego dla UE lub szerzej wszystkich państw europejskich, niezbędne jest wypracowanie współpracy w działaniach antyterrorystycznych z państwami afrykańskimi.

Walka z przykładowo Asz Szabab lub Boko Haram to również kluczowy element wpływający na źródła potencjalnej presji migracyjnej. Drugą determinantą, rozpatrywaną z perspektywy bezpieczeństwa, jest wymóg zwalczania przestępczości narkotykowej oraz zajmującej się handlem ludźmi. Tutaj również istnieje sieć zależności, które w perspektywie długookresowej nie mogą być analizowane w separacji do siebie. W Afryce coraz częściej mówimy o mocnych bastionach globalnych grup w obrębie przestępczości zorganizowanej, ukierunkowanej na działania wobec Europy. Spoiwem jest transport narkotyków, broni i materiałów wybuchowych oraz ludzi. Bez wspólnego wypracowania efektywnych działań europejsko-afrykańskich żadne państwo nie będzie na tyle silne, aby móc sprostać tym wyzwaniom. Szczególnie, w XXI w. przy globalnej sieci połączeń morskich, lotniczych, nowej architekturze w obrębie systemów łączności, itd. Trzeba również założyć, że wraz z budowaniem nowego potencjału gospodarczego w państwach afrykańskich prędzej czy później zaistnieje potrzeba wypracowania odpowiedzi na wspólne zagrożenia w domenie cyber.

Wzorcem dla obu kontynentów powinna stać się analiza sytuacji w rejonie granicy amerykańsko-meksykańskiej. Z tym, że w tym przypadku reakcja jest o wiele trudniejsza, gdyż jak zostało wskazane musi zakładać specyfikę wysokiego zróżnicowania podmiotów państwowych na obu kontynentach. Co więcej, znacznym mankamentem jest i będzie wspomniana problematyka społeczno-kulturowa oraz elementy stereotypów historycznych. Począwszy od możliwego drenażu kluczowych dla gospodarek afrykańskich zasobów ludzkich, mogących stanowić o ich sile. Poprzez negatywne ustosunkowanie się społeczeństw UE do społeczeństw państw afrykańskich, w oparciu o emocje wokół kryzysu migracyjnego. A skończywszy na przezwyciężaniu wzajemnych stereotypów, po stronie państw afrykańskich oscylujących wokół kolonializmu oraz neokolonializmu, zaś po stronie europejskiej wokół myślenia o Afryce jako o jednorodnej strukturze, pogrążonej w permanentnym konflikcie wewnętrznym i wymagającym cały czas pomocy. W tym przypadku mowa jest nie tyle o potrzebie pragmatyzmu w działaniach polityków czy też wojskowych, przedstawicieli wywiadów, etc., co raczej odwołania się do mediów, kultury, kanałów informacji oraz biznesu. Można postawić wręcz śmiałą hipotezę, iż bez tego zakulisowego stworzenia sieci relacji społeczno-kulturowych, narzędzia polityczne, wojskowe, bezpieczeństwa, itp. będą miały mniejszą szansę powodzenia. Co więcej, same stereotypy mogą okazać się trudniejszym przeciwnikiem niż chociażby organizacje terrorystyczne.  

Konkludując, można wskazać na kilka kluczowych wątków w efektywnych działaniach współpracy strategicznej pomiędzy podmiotami europejskimi i afrykańskimi:

  • Uznanie zróżnicowania państw afrykańskich oraz europejskich, przy nakreśleniu niejednorodnego podejścia politycznego do wzajemnych relacji, ale mając na uwadze potrzebę wypracowania ram współpracy w poszczególnych działach (antyterroryzm, walka z przestępczością zorganizowaną) lub wobec wspólnych wyzwań globalnych (ChRL);
  • Wypracowanie nowego modelu pomocowego względem państw afrykańskich, odnoszącego się do zmian jakie zaszły na kontynencie, skoncentrowanego na budowaniu zdolności gospodarczych po stronie państw z Afryki, nie zaś na samej pomocy humanitarnej;
  • Potrzeba przezwyciężenia stereotypów neokolonialnych po stronie państw, polityków, społeczeństw państw afrykańskich, mając na uwadze możliwość wzajemnego równoważenia mocarstw globalnych oraz ich interesów (Stany Zjednoczone, ChRL, można również wskazać gwałtownie odbudowywane wpływy Rosyjskie, a w przyszłości zapewne politykę Indii);
  • Wymóg szerszego zaangażowania się państw europejskich w działania stabilizacyjne oraz proces odbudowy afrykańskich państw kruchych lub postkonfliktowych, mając w tym zakresie uwagę czym zakończyła się przedwczesna i nieprzygotowana ewakuacja wojsk Stanów Zjednoczonych z Iraku lub koalicji międzynarodowej z Somalii w 1995 r.;
  • Dbanie o zwiększanie się działań pozapolitycznych oraz wykraczających poza wspólne działania w sferze bezpieczeństwa, tj. aspekt kulturowego przezwyciężania stereotypów oraz uprzedzeń, niewłączanie różnic społeczno-kulturowych do wewnętrznych walk politycznych na obu kontynentach;
  • Przygotowywanie gruntu do szerszej kooperacji gospodarczej nowego rodzaju, gdzie państwa z Afryki winny być traktowane jako partnerzy, nie zaś koncentrowanie się na kwestii surowcowej, taniej siły roboczej i lokowania segmentów problematycznych dla gospodarek europejskich właśnie w Afryce.
PLEN
Facebook Twitter LinkedIn