Menu

Fundacja Instytut Bezpieczeństwa i Strategii

Fundacja Instytut Bezpieczeństwa i Strategii jest unikatowym w polskich warunkach think tankiem skoncentrowanym na identyfikacji, analizie i rekomendowaniu optymalnych rozwiązań najważniejszych problemów o charakterze strategicznym dla współczesnej Polski i przyszłych pokoleń Polaków. Obszarem działalności Instytutu są kluczowe systemy funkcjonowania państwa polskiego decydujące o jego bezpieczeństwie narodowym w ujęciu perspektywicznym i długofalowym.

Autor

Bartosz Orlicz-Rabiega

Ekspert Fundacji Instytut Bezpieczeństwa i Strategii

Pytanie to od wielu lat regularnie powraca w dyskusjach tzw. środowisk mundurowych, dziennikarzy czy polityków, którzy w mniejszym lub większym stopniu zajmują kwestie bezpieczeństwa. Od dziesięcioleci podnoszony jest problem oficerów służb specjalnych, których specjalistyczne umiejętności nie są wykorzystywane przez państwo po ich odejściu ze służby.

Podczas Defence Day 2019 miał miejsce nawet osobny panel dyskusyjny, w ramach którego omawiano sprawy związane z utratą przez państwo dostępu do kompetencji i doświadczenia żołnierzy, którzy opuszczają szeregi armii. Zarówno podczas tej, jak i innych dyskusji podnoszą się głosy, że rezerwiści powinni być wykorzystywani przez służby, z których odeszli np. do szkolenia nowych kadr. Inny często pojawiający się postulat to wykorzystanie umiejętności, wiedzy i doświadczenia tych osób w sektorze przedsiębiorstw w spółkach należących do skarbu państwa, co miałoby stanowić swego rodzaju recykling HR. Zainwestowane przez państwo środki w szkolenie i zdobywane przez funkcjonariuszy i żołnierzy doświadczenie służyć powinno w podnoszeniu poziomu bezpieczeństwa, czy zarządzania w krajowych (państwowych) przedsiębiorstwach. Często spotykanym głosem w dyskusji jest stanowisko byłych funkcjonariuszy i żołnierzy, że pozostawienie ludzi o tak specjalistycznych umiejętnościach samych sobie, to po pierwsze wielkie marnotrawstwo, a w skrajnych przypadkach wręcz ryzyko dla kraju.

Jak ten problem rozwiązują w innych państwach? W Wielkiej Brytanii niemal każdy odchodzący ze służby funkcjonariusz Secret Intelligence Service (popularnie – MI6) otrzymuje propozycję podjęcia współpracy jako pracownik cywilny, zazwyczaj jako instruktor w tzw. Forcie, czyli ich szkole wywiadu (pozostali idą do biznesu, o czym później). Czy w naszych warunkach jest to możliwe? Możliwe. Czy jest stosowane. Nie jest. Z jakiego powodu? Taka specyfika.

Zagadnienie wykorzystania zawodowego byłych funkcjonariuszy  w polskich  uwarunkowaniach  wygląda inaczej. W naszych realiach odchodzący ze służby zwykle nie chce mieć już nic wspólnego z dawną „firmą” albo i chce, ale „firma” nie chce mieć nic wspólnego z odchodzącym (zazwyczaj  występuje jedno i drugie). Powody prawie zawsze są takie same, czyli kwestie interpersonalnych relacji, które w naszym kraju zwykle odgrywają kluczową rolę w postrzeganiu, traktowaniu, awansowaniu i odwoływaniu funkcjonariuszy różnych służb (nie jest to specyfika obecnych czasów, czy nawet ostatnich trzydziestu lat, przykładów z historii jest aż nadto – szczęśliwie jeszcze nikt nielubianych nie wysyła do jakiejś nowej Berezy, albo na nową „wyspę węży”).

Nawet jeśli jakimś cudem raz udało się zebrać grupę emerytowanych oficerów (którym jeszcze się chce i jednocześnie są akceptowani przez szefostwo służby), których z powodzeniem można było wykorzystywać do realizacji bieżących szkoleń młodych funkcjonariuszy, to bardzo szybko w całość przedsięwzięcia takie mieszała się polityka, gdzie pojawiło się pytanie: czy ci panowie, aby nie podjęli służby przed rokiem 1989? Odpowiedź, iż znaczna część tak w praktyce oznaczała koniec tego nieodpowiedzialnego eksperymentu.

Jak zatem wygląda sytuacja w innych krajach. które deklaratywnie wskazujemy jako wzorzec do naśladowania?

W USA i w Izraelu  część odchodzących funkcjonariuszy także podejmuje współpracę jako cywilny konsultant, czy szkoleniowiec (specyfika Izraela jest rzecz jasna niepowtarzalna z uwagi na oczywiste uwarunkowania). Z kolei część z nich trafia do  biznesu, czyli po prostu zasilają szeregi pracowników przedsiębiorstw wszelkich branż. Zazwyczaj stanowią kadrę komórek bezpieczeństwa lub compliance w międzynarodowych korporacjach. Znaczna część tworzy jednak coś, co były szef CIA gen. Michael Hayden nazywa prywatnym sektorem. Firmy zajmujące się bezpieczeństwem w gospodarce, bezpieczeństwem biznesu, cyber bezpieczeństwem, czy wreszcie prywatne firmy wywiadowcze, których głównymi klientami są przedsiębiorstwa operujące w szczególnie wrażliwych obszarach gospodarki, takich jak energetyka, przemysł zbrojeniowy, czy wydobywczy (świadomie pomijam korzystanie przez instytucje rządowe Francji, USA, czy innych krajów z private militare companies i prywatnych firm wywiadowczych, gdyż to temat na osobne rozważania).

Właściwie dziś już każdy liczący się gracz w dowolnym obszarze działalności gospodarczej zdaje sobie sprawę z potrzeby zabezpieczenia swoich strategicznych informacji i ewentualnych korzyści płynących ze zdobywania informacji o otoczeniu biznesowym. Ostanie dwadzieścia lat to rozkwit rynku usług z zakresu bezpieczeństwa, który powstał i rozwija się (z korzyścią dla przedsiębiorstw) dzięki wiedzy i doświadczeniu oficerów służb specjalnych i żołnierzy, którzy po odejściu ze służby wykorzystują swoją wiedzę w celu podniesienia poziomu bezpieczeństwa korporacji i firm, które operują w coraz bardziej brutalnej przestrzeni biznesowej.

Czy zatem pytanie „jak zagospodarować byłych mundurowych” jest problemem o istotnym znaczeniu? Czy takie pytanie jest w ogóle zasadne? Czy ktoś zadaje np. pytanie, jak zagospodarować byłych pilotów LOT (także specjalistyczne umiejętności). Nie zadaje, bo nie ma sensu i potrzeby tworzyć wrażenia, że członkowie jakiejś grupy zawodowej, po zakończeniu swojej pierwszej aktywności stają się upośledzeni społecznie i potrzebują opieki państwa w postaci zatrudniania w spółkach skarbu państwa. Tworzenie takiego wrażenia jest na rękę politykom i ludziom, którzy kierują  niektórymi instytucjami państwowymi, gdyż daje to poczucie zarządzania ludźmi służb specjalnych, także po ich formalnym odejściu ze służby – jak będziesz ok, to dostaniesz pracę, jeśli nie…to nie.

Etatyzm i próba pełnej kontroli to oczywiście specyfika naszego regionu obciążonego trudną powojenną historią. Przytoczone powyżej przykłady pokazują, że świat dawno poszedł w innym kierunku. W Polsce, choć znacznie wolniej także zaczyna powstawać rynek, na którym wiedza i doświadczenie byłych oficerów służb wywiadowczych, czy kontrwywiadowczych to pożądany, deficytowy towar. Coraz częściej przedsiębiorca, który zadaje sobie pytania typu „dlaczego konkurencja wiedziała”, „jak to możliwe, że dali ofertę o kilka procent tańszą”, odpowiedzi nie szuka u swojego księgowego lub prawnika, ale w zewnętrznej firmie specjalizującej się w bezpieczeństwie biznesu.

Pozytywnym sygnałem jest pojawianie się regulacji, które wprost wymuszają wprowadzanie rozwiązań podnoszących poziom bezpieczeństwa w przestrzeni gospodarczej. Takim przykładem jest obowiązująca od zeszłego roku ustawa o przeciwdziałaniu prania pieniędzy i finansowania terroryzmu, która definiuje podmioty gospodarcze zobowiązane do dołożenia szczególnej staranności podczas swojej aktywności biznesowej, tak by minimalizować ryzyko przestępstw opisanych w ustawie. Takie regulacje, choć na pierwszy rzut oka uciążliwe dla przedsiębiorców, stanowią krok w kierunku budowania świadomości i kultury bezpieczeństwa w gospodarce.

Zatem może nie trzeba tworzyć warunków do zagospodarowywania byłych funkcjonariuszy i żołnierzy. Wystarczy im nie przeszkadzać, a rynek zrobi swoje.

Facebook Twitter LinkedIn