Menu

Fundacja Instytut Bezpieczeństwa i Strategii

Fundacja Instytut Bezpieczeństwa i Strategii jest unikatowym w polskich warunkach think tankiem skoncentrowanym na identyfikacji, analizie i rekomendowaniu optymalnych rozwiązań najważniejszych problemów o charakterze strategicznym dla współczesnej Polski i przyszłych pokoleń Polaków. Obszarem działalności Instytutu są kluczowe systemy funkcjonowania państwa polskiego decydujące o jego bezpieczeństwie narodowym w ujęciu perspektywicznym i długofalowym.

Jan Matejko – National Museum of Poland Catalogue, Domena publiczna, commons wikimedia

KRÓL STANISŁAW AUGUST PONIATOWSKI WOBEC ZAGADNIEŃ POLITYKI OBRONNEJ PAŃSTWA W LATACH 1764-1791

Niewątpliwie słabość obronna I Rzeczypospolitej była jedną z głównych przyczyn upadku państwowości polskiej. W powszechnej opinii jednym z głównych winowajców końca I RP w tym bycia odpowiedzialnym za stan ówczesnej armii był król Stanisław August Poniatowski. Obchodzona obecnie 230 rocznica uchwalenia Konstytucji 3 maja 1791 roku to dobry moment, aby zgłębić poglądy ostatniego króla Polski na kwestie obronne państwa oraz poznać jego główne decyzje w kwestii tych zagadnień.

Król Stanisław August z pewnością nie kojarzy nam się pozytywnie z zagadnieniami polskiej wojskowości. Warto zatem postawić sobie pytanie czy ta opinia jest z pewnością słuszna. Przede wszystkim należy podkreślić, iż ostatni władca Polski jako osoba znakomicie wykształcona i znająca realia ówczesnej politycznej Europy miał świadomość znaczenia kwestii obronnych dla państwa. W swoich Pamiętnikach w tomie I napisał: „Ten kto powołany został do rządzenia państwem, a nie zaznał wojny, przypomina człeka, któremu natura odmówiła jednego z pięciu zmysłów, kiedy bowiem w przyszłości zmuszony jest mniej czy więcej wojować jedynie za pośrednictwem swych pełnomocników, a ci poczują, że nie tylko walczyć musi ich zbrojnym ramieniem, lecz też spoglądać na wszystko ich oczami, nadto to wykorzystują, a co za tym idzie, wojsko przywiązuje się prawdziwie tylko do tych, którzy nim bezpośrednio komenderują, a panującemu posłuszne jest na tyle, na ile generałom się podoba. Wedle mego przekonania każdy człowiek wyższego urodzenia – w szczególności w wolnym kraju – i każdy syn panującego winien odbyć kampanię wojenną, gdy tylko nadarzy się okazja, a nawet przez czas pewien służyć w jakimś korpusie. Nie należy lekceważyć szczegółów służby jako zbędnej pedanterii, a wyuczyć się ich można jedynie w praktyce. To one stanowią konieczną podstawę wszelkich działań oraz całej szlachetnej sztuki wojennej”[1]. Miał więc król świadomość wagi zagadnień zarówno jeśli chodzi i konieczność znajomości spraw obronnych przez władcę państwa jak i potrzeby budowania odpowiedzialności za bezpieczeństwo obronne kraju w szeregach szlachty. Co ważne przekonanie takie wyniósł z rodzinnego domu, gdzie kwestię edukacji obronnej synów jego ojciec traktował jako zwieńczenie procesu edukacji każdego młodzieńca. Król znał też granice swoich ograniczeń w tym względzie, rozumiejąc od początku, iż nie ma po prostu predyspozycji do bycia wojskowym, tym samym oddając tu palmę pierwszeństwa swojemu rodzonemu bratu Andrzejowi który służbą w armii austriackiej dosłużył się stopnia generalnego intendenta, stojąc lojalnie u boku polskiego króla w służbie dyplomatycznej na dworze z austriackim. Dla niezorientowanych dodajmy, iż Andrzej Poniatowski to ojciec bratanka królewskiego księcia Józefa Poniatowskiego zwycięzcy spod bitwy pod Zieleńcami, uczestnika powstania kościuszkowskiego, wodza armii polskiej w wojnie z Austrią 1809 roku oraz marszałka Francji który poległ nieszczęśliwie w bitwie pod Lipskiem 1813 roku.

Problemem nie był więc wrogi dystans czy chociażby wstrzemięźliwość królewska wobec kwestii wojskowych ale okoliczności w jakich ostatniemu władcy Polski przyszło działać od początku swego panowania. Do polskiej świadomości współcześnie nadal nie dociera fakt, iż I Rzeczpospolita była państwem niesuwerennym już od postanowień Sejmu Niemego 1 lutego 1717 roku, kiedy to z woli cara Piotra I jako rozjemcy w trwającej wojnie domowej między polską szlachtą a królem Augustem II Sasem, wprowadzono ograniczenie posiadania przez Polskę i Litwę wojska do 24 tysięcy (odpowiednio 18 tysięcy dla Korony i 6 tysięcy dla Litwy), co było dramatycznie małą wielkością. Jakby tego było mało budżet polski utrzymywał przez cały okres panowania Augusta III pułki saskie. Jeśli dodamy do tego wprowadzoną tajnym porozumieniem rosyjsko-pruskim gwarancję utrzymania zasady liberum veto nad Wisłą, Niemnem i Dnieprem to zauważymy, że od 1717 roku I Rzeczpospolita była państwem bezbronnym. Fakt ten pogłębiał kompletny brak zainteresowania kondycją armii przez króla Augusta III Sasa oraz brak środków na utrzymanie nawet tak niewielkiej armii, które były najzwyczajniej w świecie rozkradane przez urzędników saskich.

Trudno nie pomijać faktu, iż podczas trzydziestu lat rządów Augusta III Sasa każdy sejm po roku 1736 był zrywany, a w kraju zapanowało „liberum rumpo” połączone z powszechnym brakiem nie tylko zainteresowania kondycją sił zbrojnych ale w ogóle jakimikolwiek sprawami publicznymi. Stąd też wtedy narodziła się zabójcza maksyma w szeregach szlachty napiętnowana przez króla Stanisława Augusta w brzmieniu: „Polska nierządem stoi. Wzajemna zawiść jej sąsiadów zawsze starcza za obronę, sama więc wcale o armię troszczyć się nie musi. Liberum veto zaś to dla polskiej szlachty świętość”.[2]

Nie bez przyczyny w swoim dziele pisanym w XIX wieku pruski generał Carl von Clausewitz nazwał Polskę bezbronnym stepem, skoro przez nasz kraj właściwie maszerował kto chciał, gdzie chciał i jak chciał. Maszerowali Rosjanie w wojnie przeciw Turcji 1739 roku, potem w 1748 roku przeciw Austrii w wojnie siedmioletniej, a nasze ziemie stanowiły źródło wyposażania obcych wojsk i ich zaopatrywania z czego bez ograniczeń korzystali Rosjanie, Austriacy, a jeśli tylko nadarzała się taka okazja także Prusacy. To jest punkt wyjścia z jakiego startował król w sprawach obronnym u progu swego panowania.

Królewskie próby lat 1764-1766 wprowadzenia pierwszych reform w tym przede wszystkim ograniczenia zasady liberum veto spotkały się z natychmiastową negatywną reakcją dworu rosyjskiego i pruskiego. Król i jego stronnicy przede wszystkim wyszli z inicjatywą legislacyjną „Porządku traktowania skarbowych materii na sejmie” chcąc zasady bieżącego zarządzania budżetem wyjąć z kompetencji procedowania przez sejm. Tym samym chciano sprytnie ominąć zagrożenie liberum veto i w ramach powołanej do życia Komisji Skarbu rozpocząć proces uzdrawiania m. in. zagadnień obronnych w tym zwiększenia wydatków na wojsko.[3]

Monarcha kreśląc swój program reform w opublikowanej jeszcze przed elekcją ówcześnie broszurze „Anegdota historyczna na temat rządów Władysława IV” zapowiadał odnowienie wojskowych popisów wojewódzkich, tym samym próbując przywrócić terytorialny obowiązek powinności wojskowych który polegać miał z jednej strony na corocznym stawianiu się konno uzbrojonego szlachcica oraz wprowadzeniu kontyngentów wojskowych przez miasta.[4]

Brutalność ingerencji ambasadorów Rosji i Prus w bieżące przygotowania do obrad sejmu jak i samego przebiegu jego prac w 1766 roku oraz ciągle wyrażany w obecności polskiego monarchy szantaż w postaci groźby wkroczenia na terytorium I RP jeszcze większej ilości wojska rosyjskiego zniweczyły zamiar zniesienia liberum veto oraz gruntownych reform zagadnień obronnych lat 1764-1766. Obraz ten musi dopełniać także fakt, iż zwiększenie ilości wojsk rosyjskich zostało i tak już dokonane wcześniej z inicjatywy obozu „Familii” który posiłkując się wojskową pomocą rosyjską chciał sobie zapewnić skuteczne przeprowadzenie elekcji królewskiej i zdusić ewentualnie w zarodku wojnę domową na wzór wojny lat 1733-1736 pomiędzy zwolennikami Stanisława Leszczyńskiego i Augusta III Sasa. Obóz Czartoryskich jak i sam król przeliczyli się w swoich rachubach w kwestii wykorzystania rosyjskiej obecności wojskowej na swoją korzyść, ponieważ Rosjanie obecni stale w Polsce od czasu postanowień Sejmu Niemego 1717 roku nie mieli w ogóle zamiaru z własnej inicjatywy opuszczać terytorium I RP. Ten błąd w rachubie był jednak wkalkulowany w ryzyko jakim była próba podjęcia procesu reform państwa w oparciu o obce wojska które to państwo używając języka współczesnego było państwem upadłym.

Mimo tych okoliczności wykorzystując ścieżkę „via iudicaria” król podjął kilka fundamentalnych i co istotne pozytywnych decyzji na rzecz obronności państwa. 15 marca 1765 roku z inicjatywy monarchy powołano do życia Szkołę Rycerską, której siedzibą został przekazany przez króla na użytek placówki Pałac Kazimierzowski. Szkoła Rycerska w swym założeniu miała być kuźnią kadr państwowych i kładła duży nacisk na wychowanie wokół wartości i zasad. Idee moralne Szkoły Rycerskiej zostały zawarte w „Katechizmie Kadeckim”, który obowiązywał wszystkich absolwentów.[5] Początkowo zakładano, że okres kształcenia kadetów będzie trwał trzy lata. Potem czas edukacji wydłużono do siedmiu lat a słuchacze szkoły mieli do wyboru dwie specjalności prawniczą oraz techniczno-wojskową.[6]

Szkoła Rycerska stanowiła miejsce, gdzie wskazywano właściwie wzorce postępowania w życiu publicznym. Z perspektywy historii należy stwierdzić, iż placówka spełniła swoją rolę edukacyjną oraz twórczą w procesie odtworzenia elit posiadających gruntowną wiedzę z zakresu obronności. Absolwentami Szkoły Rycerskiej byli m.in. dyplomata Antoni Augustyn Deboli, generał Stanisław Fiszer, generał Jakub Jasiński,  polityki i pisarz Julian Ursyn Niemcewicz, generał Józef Sierakowski, generał Michał Sokolnicki, a przede wszystkim naczelnik powstania Tadeusz Kościuszko. Trudno więc nie zgodzić się z opinią, iż powołanie Szkoły Rycerskiej w swoim zamyśle stało się kamieniem węgielnym reform wojskowych I Rzeczypospolitej.[7] Działalność edukacyjna Szkoły Rycerskiej przyniosło plon w postaci wzbogacenia polskiego życia publicznego o grono bardzo dobrze wykształconych i co nie mniej istotne odpowiednio ukształtowanych pod względem etycznym osób. I jest to bezdyskusyjna zasługa ostatniego króla Polski której trudno mu odmawiać. Król jak nikt inny ze współczesnych mu liderów politycznych I RP w latach sześćdziesiątych XVIII wieku rozumiał, iż aby zebrać owoce najpierw trzeba mozolnie siać i pielęgnować zasiane ziarna edukacji obronnej. W 1765 monarcha podjął też decyzję o odbudowie ludwisarni warszawskiej zniszczonej podczas wojny północnej przez wojska szwedzkie Karola XII. Tego samego roku król podjął też decyzję o finasowaniu remontu murów twierdzy kamienieckiej a w latach następnych finansował kolejne prace w warowni. Decyzje te były podejmowane przy świadomości, iż: „To prawda, że żaden kraj na świecie nie był i nie jest, w tak rozległych będąc granicach, podobny naszemu w słabości, a wiadomo z doświadczenia, że i najmocniejsze państwa, obmyśliwszy skuteczne do opierania się sąsiadom środki, nie zawsze koniec mają tym środkom sprzyjający”[8]

Świadomość konieczności zwiększenia stanu liczebnego armii koronnej była w umyśle królewskim ciągle obecna. Stąd kiedy we wrześniu 1768 roku wybuchła wojna rosyjsko-turecka i przebiegły ambasador Nikołaj Repnin zaproponował królowi udział w wojnie wojsk polskich przy boku Rosji, monarcha chciał pod tym pretekstem zwołać sejm celem powiększenia armii aby móc zamiar Nikołaja Repnina zrealizować. Rosjanie przejrzeli intencję królewską i na pomysł Stanisława Augusta nie przystali. Ich celem było wyłącznie instrumentalne wykorzystanie wojsk polskich w wojnie, a nie wzmacnianie wojska polskiego z uwagi na potencjalne polskie zaangażowanie na froncie przeciw Turcji. Rozwój akcji wojskowej Konfederacji Barskiej cały zamysł ostatecznie pogrzebał także z tego powodu, że większość wojsk koronnych przyłączyła się do ruchu konfederackiego i zaczęła traktować króla jako swojego głównego wroga ogłaszając jego abdykację oraz próbując go zresztą nieskutecznie porwać. W efekcie końcowym na terytorium I Rzeczpospolitej do 1776 roku znalazło się blisko 80 tysięcy armii rosyjskiej funkcjonującej na koszt polskiego podatnika.

Rozumiejąc znaczenie budowy wykształconych kadr dla potrzeb państwa w 1780 Stanisław August Poniatowski przejął finansowanie Korpusu Kadetów Grodzieńskich. W 1782 z jego inicjatywy podjęto decyzję o przeniesieniu Korpusu Kadetów Grodzieńskich do Wilna. W 1784 roku władca zaczął finansować z monarszych środków budowę koszar dla wojska na Muranowie oraz przeznaczył na cele wojskowe będący w zarządzaniu królewskim Zamek Ujazdowski. W dwa lata później w 1786 roku powstała Królewska Manufaktura Broni Palnej, a w 1788 roku na jej miejscu z inicjatywy króla została założona fabryka broni w Kozienicach. Z kolei już w czasie obrad Sejmu Wielkiego w 1789 roku król podjął decyzję o utworzeniu w Wilnie Szkoły Artylerii i Inżynierii Wojskowej. W 1789 roku co także wymaga przypomnienia, król przekonał osobiście swojego bratanka księcia Józefa Poniatowskiego do porzucenia służby w armii austriackiej i zaangażowania się w odbudowę armii polskiej.

Okres panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego, szczególnie w latach 1772-1791 to czas renesansu polskiej myśli propaństwowej oraz tytanicznego wysiłku edukacyjnego Narodu, który był konsekwentnie realizowany przez monarchę, a którego kamieniem węgielnym było powołanie na wniosek króla 14 października 1773 roku Komisji Edukacji Narodowej. W mojej opinii uchwalenie Konstytucji 3 maja 1791 roku, bez wcześniejszego powołania KEN, byłoby bardzo trudne a w zasadzie niemożliwe.

Konstytucja majowa to ówczesny triumf dojrzałości polskiej myśli politycznej szczególnie w kwestiach obronnych, a wpływ na jej kształt i zawarte w niej rozwiązania miał ostatni król Polski Stanisław August Poniatowski. W Rozdziale XI Siła zbrojna narodowa Konstytucji 3 maja zapisano: „Naród winien jest sobie samemu obronę od napaści i dla przestrzegania całości swojej. Wszyscy przeto obywatele są obrońcami całości i swobód narodowych. Wojsko nic innego nie jest, tylko wyciągnięta siła obronna i porządna z ogólnej siły narodu. Naród winien wojsku swemu nagrodę i poważanie za to, iż się poświęca jedynie dla jego obrony. Wojsko winno narodowi strzeżenie granic i spokojności powszechnej, słowem winno być jego najsilniejszą tarczą. Aby przeznaczenia tego dopełniało niemylnie, powinno zostawać ciągle pod posłuszeństwem władzy wykonawczej, stosownie do opisów prawa, powinno wykonać przysięgę na wierność narodowi i królowi i na obronę Konstytucyi narodowej. Użytym być wiec wojsko narodowe może na ogólną kraju obronę, na strzeżenie fortec i granic lub na pomoc prawu, gdyby kto egzekucyi jego nie był posłusznym.”[9]

Ówczesne rozwiązania zawarte w Rozdziale XI Konstytucji należy zaliczyć do bardzo nowoczesnych. Za najbardziej istotne należy uznać wprowadzenie konstytucyjnego postulatu potrzeby zapewnienia bezpieczeństwa obronnego państwa przez samych Polaków. Propozycja twórców Konstytucji 3 maja w zakresie organizacji polskiej obronności okazała się ponadczasowa, jest aktualna także dziś, a jej zapisy są wykładane w murach polskich uczelni wojskowych. Szkoda tylko, że część absolwentów polskich szkół wyższych którzy ukończyli studia na kierunkach bezpieczeństwo narodowe czy stosunki międzynarodowe, nadal nie rozumie treści Rozdziału XI Konstytucji 3 maja 1791 roku, szukając głównego źródła siły polskiej polityki obronnej w wojskowych sojuszach zewnętrznych.


[1] Cyt. Pamiętniki króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Antologia, Warszawa 2016 (dodruk z wydania z 2013), s. 49;

[2] Tamże, s. 273

[3] „Królewska relacja o sejmie 1766”, W: Królewskie diagnozy. Pisma publicystyczne Stanisława Augusta, Warszawa 2019, s. 64;

[4] „Anegdota historyczna na temat rządów Władysława IV”, W: Królewskie diagnozy. Pisma publicystyczne Stanisława Augusta, Warszawa 2019, s. 26-27;

[5] T. Łysiak, Punkt honoru, w Sieci, nr 3, 19-25 stycznia 2015, s. 83-85;

[6] K. Wielgus, Historia – Polska Zbrojna, nr 3, 2017, s. 17;

[7] http://dzieje.pl/aktualnosci/prof-cegielski-szkola-rycerska-byla-pierwszym-krokiem-do-reformy-rzeczypospolitej;

[8] Uwagi dobrego obywatela nad memoriałami rosyjskim i pruskim dnia 11 listopada podanemi, W: Królewskie diagnozy. Pisma publicystyczne Stanisława Augusta, Warszawa 2019, s. 53;

[9] Cyt.: M. Borucki, Konstytucje polskie 1791-1997, Warszawa 2002, s. 30

dr Artur Jagnieża

Przewodniczący Rady Fundacji

Facebook Twitter LinkedIn